• Wpisów:47
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 18:21
  • Licznik odwiedzin:2 669 / 1472 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

zniknęłam na innego bloga
tu nie mogę pisać o wszystkim
zniknęłam zewsząd, znikam i stąd

trzymajcie się, buziaki
MAGDALENA
 

 
nienawidzę siebie za to kim jestem
za to jak wyglądam
za to co mówię, kiedy mówię i jak mówię
za to, że boję się wszstkiego
za to, że tęsknie
że wsiąkam wszystko jak gąbka
całą sobą

że sama sobie robie sieke z mózgu
że przywiązuje się do ludzi,
do których NIE MOGĘ (zrozum to wreszcie IDIOTKO!)

nienawidzę się za to
że czasem oszukuję
SAMĄ SIEBIE BY POCZUĆ SIĘ LEPIEJ







aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
chce mi się krzyczeć
płakać
rzucać talerzami


znowu to zrobiłam,
znowu się pocięłam
musiałam się jakoś ukarać





aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

pomóżcie, wariuję
znowu wriuję
8minut po północy
a ja wariuję!





Gdyby nie PANI
nie dałabym rady
w głowie ciągle mam pani słowa
najmilszą twarz na świecie
jaką kiedykolwiek widziałam




chłonę was wszystkich
wszystko to co mówicie
o mnie i nie o mnie


a potem wariuję
jak psychopatka

szpilką szarpię cienką skórę przedramienia

z nadzieję, że ulga przyjdzie



ale nie przychodzi..

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

o 1000 wejść, to chyba mało, ale w sumie piszę dla siebie, w każdym razie wszystkim, którzy tu byli i tak dziękuję :*

może kiedyś zdradzę wam kim jestem, póki co nie mogę!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Znając moje szczęście, gdyby udało mi się skoczyć z tego okna, pewnie bym przeżyła, więc dobrze chyba, że mi się nie udało.

 

 

"Wcześnie nauczyłem się być sam, ponieważ nie myślałem tak, jak myśleli inni (...). Ale samotność nie jest opuszczeniem, nie jest barierą odgradzającą mnie od świata, jest tarczą, pancerzem, który chroni moją wolność, który pozwala mi zachować przytomną głowę - mimo gorączki, w którą wtrącają mnie moje wściekłości, lęki czy wstręty. I ponad tą barierą rozmawiam dalej z innymi...w miarę możliwości."



Jeszcze tylko 2dni z dzisiejszym i zaczyna się grudzień. Chyba jeden z moich ulubionych miesięcy! Zacznę świątecznie stroić pokój, to mi zawsze na moment poprawia nastrój. Reniferki, świeczki, zapach wanilii, światełka, bombki, gwiazdki, to wszystko takie piękne..
  • awatar † Stokrotka †: a ja jakos nie przepadam za grudniem.. jest zimno ( bo w końcu to zima) a święta.. ? kazdy dla siebie jest taki miły a potem dalej to samo... +zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Tak mnie zjada ta fobia, do tego depresja.
Mam nadzieję, że dam jakoś radę z tą szkołą.
Wyjdę z tych wszystkich zagrożeń, bo na zdanie matury, czy egzaminu zawodowego nawet nie liczę.
- może pomoże niektórym zrozumieć co nieco :)



Czekam z utęsknieniem na zimę, śnieg i świąteczy nastrój!
 

 

No i zostało mi pisanie tutaj.
Nikt mnie nie zna, jestem anonimowa.
No prawie.

Posiadam chyba za dużo "bliskich znajomych", jak się okazało, nawet trochę fałszywych.
Naiwna jestem, oj naiwna..

Dawno mi nie było tak przykro, ale może zasługuję na takie traktowanie. Nie wiem, może jestem taka?

Ciężko mi się składa myśli, przepraszam..
 

 

I wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi, mój stosunek do wszystkiego stał się już obojętny.
Przejedzie mnie samochód czy nie przejedzie-trudno, mieszkam tam gdzie mieszkałam czy tu, nieważne, skończę szkołę czy nie skończę, nieważne..

Już nie wiem czy to dobrze czy nie..
 

 

Przeprowadzka?
TERAZ? W tym momencie? W moim obecnym stanie psychicznym?!
Nie wróżę temu nic dobrego.
Boję się, nie chcę, ale wiem, że musimy, że nie ma wyjścia..
Jak ja się odnajdę w nowym miejscu, jak się z tym wszystkim oswoję, no jak? Jak dam sobie z tym radę, skoro z samą nie potrafię dojść do ładu?!

  • awatar Przeklęta.: @Memories never die...: mi to dobrze zrobiło jednak :o aż sama w to nie wierzę!
  • awatar Memories never die...: ja też miałam się przeprowadzić i bardzo tego nie chciałam, wszystkim mówiłam że nigdzie nie jadę i nic z tego wyjazdu nie wyszło. nie pojechałam, nadal mieszkam tak gdzie mieszkałam zawsze. a wiesz co jest najdziwniejsze? to że teraz dopiero teraz bo kilku miesiącach trochę żałuję że nie wyjechaliśmy i nie mogłam zacząć wszystkiego od nowa, przecież mogło być lepiej prawda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Cieszę się, że ich mam.
Mówią, że jestem silną kobietą, szkoda, że to nie prawda, że nie wiedzą jak cierpię i jaka słaba jestem. Nie chce ich niepokoić jeszcze bardziej.
 

 

Droga depresjo
możesz odejść?
proszę
teraz
już

najszybciej
 

 

Zaczęłam pisać pamiętnik, choć wiem, że nawet tam nie mogę napisać w stu procentach tego wszystkiego co bym chciał. Zawsze jest to ryzyko, że go zgubię, że ktoś, kto nie powinien coś przeczyta..
Nie ma takiego miejsca gdzie by można wylać wszyystkie swoje myśli.. A szkoda. To by wiele zmieniło.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Do psychiatry,

radzę postawić w końcu
tą cholerną diagnozę
dobrać odpowiednie leki
w
innym
wypadku
może zdarzyć się

wypadek

ps. JA JUŻ DŁUŻEJ NIE MOGĘ.


 

 

Ze skrajności w skrajność.
Przecież można zwariować. Jak widać, ja już wariuję. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Dziś chcę mi się krzyczeć, drzeć! NAJGŁOŚNIEJ jak potrafię, ale szeptem!


Żaden psychiatra nie jest w stanie mi pomóc, żaden. Chyba muszę się z tym pogodzić.
Współczuję tylko moim bliskim, muszę być nie do zniesienia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zatapiam się w Dziennikach mojej ukochanej Sylvi Plath, jestem nią oczarowana. A wszystko zaczęło się od książki "Szklany klosz", którą również ona napisała i jest po części trochę autobiograficzna. Czuję taką ogromną niewidzialną więź łączącą mnie z tą kobietą. Gdybym żyła w tych czasach, w których żyła Plath, myślę, że rozumiałybyśmy się bez słów, i albo dzięki temu ona nie popełniłaby samobójstwa, albo.. zrobiłybyśmy to razem. W sumie to sama nie wiem. W każdym razie, wiem tylko tyle, że czytanie Sylvi w moim stanie psychicznym to najgorsza rzecz jaką mogę robić, ale co poradzę na to, że tylko ona czyta mi w myślach. Tylko ona rozumie. Eh..


 

 

Dziś już jest lepiej.
Cisza przed burzą?
Chyba nie chcę zapeszać.
Muzyce oddaje swoje złe myśli.
Ale samo okaleczanie się chyba uzależnia,
taka trochę kara dla psychiki, za to, że tak
męczy.
No cóż.

Ja ćwiczę, dźwięki mnie ratują.



dźwięki otulają
me myśli
jak szalik
szyję w jesienne wieczory

muzyka ciepła
dla serca
jak zimą
herbata dla duszy
 

 

Kolejna wizyta u psychologa, kojne przemyślenia.
W piątek wizyta u nowego psychiatry.
Eh.. A wy ludzie macie problem z tym, że nie chciało wam się zrobić zadania z matematyki i dostaliście minusa.
Nie życzę nikomu tego przez co ja teraz przechodzę. Ten ból, kiedy Twoja własna psychika i myślenie Cię zabija. Od wewnątrz.. po cichu, dyskretnie.
Ale walczę, chcę walczyć, chcę żyć, być i tworzyć. Muzyka mnie ratuje. Uczę się grać na pianinie, SAMA.
Tam przekierowuję wszystkie złe myśli. I póki co jakoś daję radę, powiedzmy.




Trzymajcie się, całuję, Przeklęta!
  • awatar Noli timere te esse: Nie minus Gałę, jestem tego pewna Kolejna jedynka do kolekcji (Mówię absolutnie poważnie) Życie stwarza mnóstwo problemów, różngo przekroju, których nie jesteśmy w stanie uniknąć Musimy im stawić czoło Tego ci serdecznie życzę, graj często na pianinie :)
  • awatar SinusowyAngel: Blog i słowa zawarte w nim bardzo przykuły moją uwagę, być może dlatego, że dużo z tego rozumiem. Powodzenia i mam nadzieję, że niedługo będzie lepiej ;)
  • awatar Przeklęta.: @100.: Dzięki, jakoś staram się trzymać!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Stan psychiczny: słaby
Dziś się nie pomalowałam, nie mam siły na to by stać 10min przed lustrem i się na siebie patrzeć.
Znów tnę się szpilką w rytm muzyki, która-dzięki Bogu- jakoś mnie trzyma i daje mi siłę.

Byle do kiedyś tam.
 

 

Przywiało mnie tu znów..
Zaburzenia, choroba, to o czym pisać nie mogę, nie będąc anonimową..
Jest źle. Wariuję. Zwariowałam.
Czas zmienić psychiatrę.
Skutki uboczne źle dobranych leków widać już u mnie na ręce i nogach, ciekawe jak długo będę musiała to ukrywać..
Ciężko jest. Ale mam wsparcie. Dziś jest dobrze. Jak będzie jutro? To jest właśnie ta choroba..

I te wieczne pytania 'Dlaczego ja?'!
'Dlaczego w tym momencie życia? Ostatniej klasie, najważniejsze klasie, maturalnej..?'
Muszę to przejść. Chciałam przejść przez to sama, ale chyba nie dałabym rady. Najbliżsi się domyślili. Nie pozwolą przejść mi przez to samej. Może dobrze?

Jeśli będę się czuła na siłach, będę tu częściej. Jeśli zwariuję, zniknę po prostu zewsząd .
  • awatar Przeklęta.: @życie życie.: wielkiego buziaka wysyłam :*!
  • awatar życie życie.: @Przeklęta.: proszę nie myśl tak negatywnie, jest mi cholernie smutno z tego powodu... : (
  • awatar Przeklęta.: @życie życie.: mam nadzieję, że zostanę tu na zawsze anonimowa. Ma nadzieję, że wgl zostanę, po prostu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

"Lubię sobie posiedzieć. W ogóle lubię po prostu sobie być. W tym sensie, że nie od razu robić jakieś zamieszanie wokół siebie. Nie zacieszać. Nie otaczać się na siłę ludźmi po to, żeby mieć takie poczucie szumu, który sprawi, że będę czuła, że żyję. Potrafię czuć, że żyję, kiedy siedzę po cichu."

Taka bardzo dziś to sobie uświadomiłam.




Chyba tu wrócę, zawsze czuję ulgę gdy napiszę co we mnie siedzi w danej chwili.
 

 

Kończę dziś 19 lat.
Kiedy to przeleciało?
Ostatnie -NAŚCIE, cholera.
Poważna sprawa.
 

 

Chyba zacznę znów tu pisać, to mnie uspokaja.
Jest 4.00 nad ranem, nie śpię.
Nie mogę.
Nie chcę.
Nie umiem.
Bezsenność, to moja dobra znajoma.
Której w gruncie rzeczy nie znoszę!



'czwarta nad ranem
może sen przyjdzie
może mnie odwiedzisz..'

/SDM/

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Twoje oczy
w głowi
zawróciły

mi

nie chciałam tego
nie planowałam
stało
się

co
teraz?